0005

Jadąc niedawno pociągiem na pieszą wycieczkę w góry, dostrzegliśmy z kolegą w sąsiednim przedziale panów z elektrycznymi rowerami. Spytał mnie wtedy kolega, kiedy kupimy "elektryki"? Z automatu mu odpowiedziałem: "jak będziemy dziadami!" Wiecie co? Mogę być tym dziadem!

Maciej Paterak

 378224041 255708286861475 346922704611820329 n

Dotychczas miałem dystans do "elektryków" i raczej nie rozpatrywałem możliwości ich zakupu w najbliższym czasie. No może ewentualnie dla żony, żeby mogła mi dotrzymać kroku podczas dłuższych wypraw. Samemu jeżdżę ultramaratony, gdzie czasem jednym ciągiem robię ponad 1000 km, więc po co mi wspomaganie? Jednak ostatnie dwa miesiące zmieniły wszystko! Po prostu przekonałem się, jak bardzo byłem w błędzie i jak wypatrzoną miałem opinię o tego typu rowerach. Nie należy oceniać czegoś zanim się tego nie "posmakuje". Na nowo odkryłem kolarstwo górskie, którego ostatnio za wiele nie uprawiałem. Wszystkiemu winny Giant Stance E+ Pro, którego miałem przyjemność przetestować dzięki uprzejmości Giant Polska

0002

 Ale zacznijmy tą opowieść od początku i przyjrzyjmy się z czym mamy do czynienia. Giant Stance E+ Pro to, jak określa sam producent, rower szlakowy. Piękny Full w ciemnym kolorze metalizowanym, z ładnie wkomponowaną baterią EnergyPak Smart 800 (pojemności 800 Wh) i silnikiem elektrycznym Yamaha SyncDrive Pro² w dolną część ramy. Napęd stanowi Shimano Deore z typowym obecnie 1x12, a wszystko zatrzymują hamulce czterotłoczkowe Shimano BR-M420 hydrauliczne z potężnymi tarczami o średnicy 203 mm. Komfort jazdy zapewniają widelec RockShox 35 Silver i damper SR Suntour Raidon R. Aktywne zawieszenie FlexPoint ma zapewniać znakomite pochłanianie nierówności. Dla łatwiejszego pokonywania zjazdów mamy sztycę regulowaną Giant Contact Switch o skoku 125 mm w rozmiarze "M". Dobrą przyczepność do podłoża zapewniają opony Maxxis Minion DHF 29X2.50. Tyle najważniejszych informacji. Od siebie dodam, że całość robi wrażenie i rower jest na prawdę ładny! Na żywo prezentuje się jeszcze lepiej niż na zdjęciach. 

 IMG 3879

Na początek opowiem o samym napędzie 1x12. Z przodu mamy zębatkę 36T, z tyłu kasetę Shimano CS-M6100-12 10-51T. Tak skomponowany zestaw do górskiego "elektryka" jest w pełni satysfakcjonujący i świetnie sobie radzi zarówno na stromych podjazdach, jak i podczas szybkiego zjazdu. Jego działanie w trakcie morderczego testu było całkowicie bez zarzutu. Jak bardzo bym nie ubrudził roweru, ile piachu, liści i innego ustrojstwa bym nie "nazbierał", nigdy nie było żadnego problemu ze zmianą przełożenia. Wykonuje go bardzo sprawnie, a samo zestopniowanie jest odpowiednie. Czasami jedynie towarzyszy temu lekki niepokojący trzask, kiedy nie odpuścimy pedałów. Jednak nic złego się nie dzieje.  

 IMG 3893

Jak sprawdza się sama konstrukcja ramy i zawieszenia? Z przodu mamy widelec RockShoxa o skoku 140 mm, z tyłu damper Suntour o skoku 125 mm. Czyli można powiedzieć jest więcej niż w typowym fullu XC, ale nie jest to jeszcze Enduro, choć geometria - kąt główki ramy - jest bardzo do niego zbliżona. Muszę przyznać, że Giantowi udało się osiągnąć cel i zawieszenie dobrze pracuje podczas trudnych zjazdów na górskich szlakach, zwłaszcza kamienistych, jak i pomaga w podjeżdżaniu. Całkiem dobrze sprawdza się również na ścieżkach Enduro, choć tu bardziej wybrednym może brakować nieco skoku zawieszenia. Plusem jest też możliwość regulacji charakterystyki pracy samego dampera. Nie tylko dobre zawieszenie - geometria roweru dawała mi dużo pewności na mocno pochylonych ścianach, jednocześnie nie wpływa negatywnie na zwrotność roweru. Dawno mnie tak nie kusiło, żeby zapuszczać się na bardziej wymagające szlaki. Tutaj też muszę wspomnieć o znakomitych oponach Maxxis Minion DHF, których przyczepność jest znakomita! Pod tym względem mogę je porównywać chyba tylko do mojego Fatbikea. 

0001

Czy ciężar maszyny wpływa negatywnie na jazdę w terenie, jak czasem można przeczytać wśród hejtujących? Ta waży prawie 26 kg - sporo! Przy zjazdach po luźnych kamieniach mam wrażenie, że taki rower jest stabilniejszy i trudniej go wytrącić z toru jazdy niż lekki karbon bez "maszynerii". Ale to działa i w drugą stronę - ten jest mniej zwrotny, kiedy chcemy wykonywać szybkie, gwałtowne manewry. Zaletą ciężaru i niskiego środka ciężkości jest też to, że podczas bardzo stromego podjazdu, kiedy kamień podbije nam koło, "elektryk" nie staje tak łatwo dęba jak normalny góral i podobnie jak na zjazdach, łatwiej utrzymać optymalny kierunek jazdy. Tutaj też pomaga samo wspomaganie, dzięki któremu więcej energii możemy poświęcić utrzymaniu równowagi i kierowaniu, zamiast wkładać wszystko w samo pedałowanie. Wspinaczka jest łatwiejsza mimo większej masy! 

 IMG 3999

Skoro o zjazdach mowa, to muszę wspomnieć o samych hamulcach. Tarcze Shimano o średnicy 203 mm i 4-tłoczkowe zaciski hamulcowe robią robotę! Nawet w bardzo trudnych warunkach pracowały wzorowo. Dynamiczne zjazdy, często w błocie, piachu, po sporych kamieniach, nie były w stanie wpłynąć negatywnie na ich działanie. Również deszcz im nie straszny i nawet mało "dzwonią". Zdarzyło się czasem lekkie popiskiwanie, ale dopiero po dłuższym zjeździe i intensywnym używaniu. Jedyne co może im zaszkodzić to uraz mechaniczny - raz musiałem je lekko podregulować po mocnym uderzeniu przez kamień na szybkim zjeździe. 

IMG 4175

Dobrym gadżetem, który już chyba jest normą w każdym lepszym góralu, jest też sama sztyca regulowana, która również dzielnie znosiła ciężkie warunki testu i ani razu nie zawiodła, choć czasami rower był tak ubłocony, że trudno było dostrzec nie tylko kolor, ale nawet ogarnąć sylwetkę. :) Skok 125 mm okazał się zupełnie wystarczający, choć stosowane przeze mnie w innym rowerze 150 mm byłoby chyba jeszcze lepsze. Ale to raczej drobny szczegół, bardziej wynikający z mojej budowy ciała - długie nogi :) - niż z jakiś względów technicznych. 

IMG 4125

Czas na jedną z najciekawszych rzeczy w "elektryku", czyli jak to jest z tym zasięgiem? Otóż po pierwszym włączeniu, kiedy ustawiłem wspomaganie na full (tryb "Power"), komputerek pokazał mi 96 km zasięgu - i co? Ku mojemu zaskoczeniu, ten się sprawdził w 100%, ale na płaskich asfaltach. Kiedy ustawiłem na minimum (tryb "Eco") zobaczyłem nawet aż 240km! "Na prawdę to możliwe?" - pomyślałem. Założyłem lemondkę, ułożyłem możliwie płaską trasę w mojej bliższej-dalszej okolicy i ruszyłem w stronę Krakowa. Cały czas jechałem w trybie "Eco", nie zmieniając go ani na chwilę, również na pagórkach, które jednak się pojawiały co jakiś czas.

IMG 3952

 Cały czas śledziłem uważnie wskaźnik, żebym nie musiał zasuwać bez wspomagania do domu. Na 50% dojechałem niemal do centrum Krakowa, a dokładnie w okolice Zakrzówka, startując z okolic Bielska-Białej i jadąc WTR-em. Jednak nie uwzględniłem, że wskaźnik nie musi precyzyjnie oddawać rzeczywistego zasięgu, zwłaszcza jak się wraca nieco inną trasą i pod wiatr. Ostatecznie prądu nie starczyło do samego końca i 15 km od domu mnie odcięło. Udało się przejechać aż 189 km, kiedy wskoczył 1% i wspomaganie się odłączyło. Może to sporo mniej niż owe 240km, ale to ciągle całkiem imponujący wynik w realnych warunkach!

mapka

Tutaj dodam, że zaraz po wskazaniu 10% następne wskakuje od razu 6%, które się długo utrzymuje i już spada przewidywalnie: 5, 4, 3, 2 i 1%. Ogólnie mogę powiedzieć, że rower jak najbardziej wykazuje zastosowanie do turystyki, bo zazwyczaj na takiej wyprawie "sakwiarskiej" nie robi się więcej niż ok 100km w ciągu dnia. Oznacza to, że można nawet nieco poszaleć z trybami jazdy, w zależności od planów na dany dzień, zwłaszcza jak będziemy mieli po trasie dostęp do gniazdka, albo zainwestujemy w dodatkowy akcesoryjny akumulator EnergyPak Plus 240Wh.

00010

Tak przy okazji: co się stanie kiedy rozładujemy baterię? Nic strasznego, po prostu pojedziemy jak na normalnym rowerze, tylko trochę cięższym. Bez obaw, nie będziemy musieli walczyć z oporem wyłączonego silnika elektrycznego. Ale wtedy dobrze by było, jakbyśmy nie musieli przypadkiem pokonywać stromego podjazdu, bo jednak z przodu mamy 36T, a na obręczach opony dające, co prawda, dobrą przyczepność, ale też spory opór toczenia. Dopóki jedziemy po płaskim, daje się utrzymać ok 20 km/h bez większego wysiłku. Dlatego też najdłuższy dystans zrobiony przeze mnie na Stance E+ Pro to 204 km.

IMG 4182

Podczas kolejnych jazd zauważyłem, że czasem przy chwilowym użyciu trybu "Power" zasięg błyskawicznie potrafi spaść np. z 14 do 6%! Jedna krótka, ale stroma górka. Nawet jak się włączy później któryś ze słabszych trybów, elektrony wydają się uciekać o wiele szybciej niż podczas jazdy ze stałym ustawieniem. Jednak dotyczy to sytuacji, kiedy bateria ma poniżej 20%. Wspomnę jeszcze, że kiedy zasięg spada nam do 3%, komputer automatycznie "zrzuca" wspomaganie na tryb "Eco", a przy 1% silnik całkowicie się wyłącza. Działa jedynie komputerek roweru i nadal notuje np. nasz przejechany dystans. 

377479764 7056599741017695 1502017183038878891 n

 No dobrze, piszę o różnej sile ustawienia wspomagania, ale nie wspomniałem co mamy do dyspozycji i jak tym zarządzamy. Otóż mamy 5 trybów pracy: "Eco", "Tour", "Active", "Sport" i "Power", do tego jeszcze funkcję wspomagania podczas prowadzenia roweru. "Eco" najsłabszy, "Power" najmocniejszy, jak łatwo się domyślić. Działanie każdego z nich możemy jeszcze dodatkowo ustawić indywidualnie za pomocą specjalnej aplikacji, dostępnej zarówno w sklepie Google, jak i App. Teoretyczny zasięg, jaki pokazuje nam komputer, w idealnych warunkach tak wygląda na poszczególnych trybach: "Eco" 240 km, "Tour" 200 km, "Active" 168 km, "Sport" 144km i "Power" 96 km. 

 G0096237

 Czas wspomnieć o samym działaniu napędu Yamahy. Motocyklistą pewnie z powodu tej nazwy może przyspieszyć puls serca. Tak przynajmniej jest u mnie. ;) Niestety przepisy mocno ograniczają moc jaką można zastosować w rowerze, dokładnie do 250W. Ale nie ograniczają np. momentu obrotowego, który w tym przypadku wynosi aż 85Nm! Jeszcze gorszym ograniczeniem jest prędkość - e-bike według przepisów nie może jeździć szybciej niż zaledwie 25 km/h. Osobiście uważam to za zbyt duży kaganiec i optowałbym, żeby podnieść go choćby do poziomu amerykańskiego - 20 mph, czyli ok 32 km/h (w niektórych Stanach to ponoć nawet 45 km/h). Rozumiem, że to dla bezpieczeństwa, ale 25 km/h to zdecydowanie za mało!

0003

Jak wspominałem wcześniej, rower ma 5 trybów pracy. Najsłabszy z nich dba o to żebyśmy nie byli odcinani przez "kaganiec" i zazwyczaj pozwala na komfortowe utrzymywanie prędkości w okolicach 20 - 25 km/h po płaskim. Mimo, że nie jest mocny, to na większości górek też sobie przyzwoicie radzi. Drugi od dołu - "tour" - pozwala już zdecydowanie lepiej poczuć po co nam ten silnik, choć ciągle szału nie ma. Najczęściej przeze mnie używany był środkowy "Active", który jest dobrym kompromisem między mocą a zasięgiem. Nawet na podjazdach w górach niemal wszędzie wystarcza, a dzięki nie wchodzeniu na 2 najwyższe tryby, daje też szansę na długą wycieczkę i spore przewyższenie. Kiedy dobrze żonglowałem trybami udawało się zrobić w górach 60 km z przewyższeniem 1661 m - to najlepszy wynik uzyskany przeze mnie. Myślę, że realne byłoby nawet 2000m, gdybym wystartował bezpośrednio na szlak, a nie spod domu.

0004

Kiedy nachylenie osiąga 20% i więcej, zdecydowanie warto użyć trybu "Sport". Ten radzi sobie zazwyczaj z każdym wzniesieniem, również takim powyżej 30%. Jednak kiedy ściana jest na prawdę stroma, wtedy warto wrzucić "Power" - nawet na ponad 30% nie musimy wkładać całych swoich sił. Prędzej koło zabuksuję i to może być problemem, niż staniemy w miejscu. Dodatkowo silnik nie ma "martwych punktów", jakie my mamy na korbie i kiedy akurat nas w takiej pozycji zatrzyma kamień, silnik nadal pracuje z pełną mocą, co pozwoli bez problemu pokonać przeszkodę. Jest też jeden tego minus - na śliskim korzeniu, nawet jak odpuszczamy na chwilkę pedałowanie, koło potrafi zaliczyć spory poślizg zanim silnik się wyłączy. Trzeba ułamek sekundy szybciej "odpuścić", po prostu wymaga to drobnej zmiany nawyków przesiadając się ze zwykłego roweru. 

IMG 3912 

Mogę powiedzieć, że 2 najmocniejsze tryby powodują, że to co było trudno dostępne, staje się stosunkowo łatwe, a to co niedostępne, ciągle możliwe do podjechania. Jak dla mnie kolarstwo górskie dzięki tej maszynie stało się ciekawsze. Nie ma już długotrwałej wspinaczki, skończyły się wypychy w trudnych miejscach, a jeśli nawet ten się przydarzy, to jest tryb w tym pomagający. Po prostu nie muszę zawsze dawać z siebie 100% i "wypluwać płuca". Szybkość poruszania się w każdym terenie doceniłem zwłaszcza teraz, jesienią, kiedy zazwyczaj po pracy miałem mało czasu na wypad w góry i na normalnym rowerze musiałbym odpuścić. Elektrykiem dało się szybciutko obskoczyć choć jeden szczyt. Wspomnę jeszcze, że samo wspomaganie bardzo precyzyjnie "czyta" nasze zamiary i błyskawicznie reaguje na każdą zmianę nacisku na pedały.

IMG 3962

Kiedy pokazałem kolegom co dostałem do testu, usłyszałem: "przecież masz już motocykl!" No nie, to jednak nie jest motocykl, choć w pewnych momentach jego prowadzenie przypominało mi motocros. Tutaj jednak musimy pedałować i wkładać choć trochę sił i nawet można się sporo zmęczyć! Powiedziałbym, że wspomaganie otwiera drzwi do kolarstwa górskiego dla ludzi o słabej kondycji, a dla takich jak ja powoduję, że rower daje mi jeszcze większą frajdę, czy poczucie wolności. 

0006

Czy tylko góry lub długie wyprawy? Nie! Również w mieście możemy mieć świetną zabawę na tym sprzęcie, zwłaszcza przy mocnym zakorkowaniu. Wyobraźcie sobie sprzęt, który bez wysiłku pojedzie często niemal szybkością samochodu, jednocześnie może śmigać nie tylko po drogach, ale też po ścieżkach rowerowych, trawnikach, różnych szutrach, kostce brukowej, krawężnikach, a czasem i po chodniku. Trudno o lepszy pojazd do szybkiego przemieszczania się po zatłoczonych miastach. Nie mówiąc o tym co by było, gdyby ściągnąć ogranicznik prędkości...  Nawet z "kagańcem" Giant Stance E+ Pro jest wystarczająco szybki, choć to odcinanie zwyczajnie irytuje.

G0086109

Czego mi brakuje w "elektryku", zwłaszcza takim szlakowym? KERS-u, czyli systemu odzyskiwaniu energii na zjazdach. Pozwoliłoby to nie tylko podładować trochę akumulator, ale też przyoszczędzić na hamulcach. Przy normalnym podróżowaniu w wielu przypadkach to by nie powodowało jakiegoś zagrożenia, a mogłoby nieco wydłużyć zasięg. Natomiast musiałby być możliwość jego wyłączenia, kiedy chcemy np. poszaleć na ścieżkach enduro. Ciągłe hamowanie silnikiem w trudnych miejscach nie byłoby pożądane.

 0007

Ile kosztuje jazda "elektrykiem?" Bo przecież zużywamy prąd... Tutaj dużo zależy od intensywności używania. Bateria w Stance E+ Pro ma pojemność mniej niż 1kWh, dokładnie 800Wh, ale wiadomo, że zazwyczaj nie rozładujemy ją do końca. Trudno mi dokładnie policzyć ile elektronów mogłem pobrać z sieci, ale mogę porównać rachunki z poszczególnych miesięcy, czy do analogicznego czasu rok temu. Inny i chyba lepszy sposób to wyliczyć z ilości ładowań w ciągu tych dwóch miesięcy, uśredniając wynik z wszystkich. Oczywiście wszystko w przybliżeniu. Postanowiłem spróbować... Wyszło mi, że w ciągu 2 miesięcy zużyłem ok 25 kWh, co przy mojej taryfie ze wszystkimi zmiennymi, przesyłowymi itp. to dodatkowe ok 20 zł do rachunku za cały ten czas. Na pewno nie zbankrutujemy z tego powodu. :) Przeciętne urządzenie elektryczne w domu, jak mikrofala, czajnik elektryczny, pralka, lodówka, płyta indukcyjna, tv, zużyją jej zdecydowanie więcej. 

 IMG 4178

Podsumowując najkrócej: już odkładam na ten rower, choć pewnie trochę czasu mi to zajmie. :) Całkowicie zmieniłem zdanie na temat "elektryków" - niekoniecznie są one przeznaczone tylko dla osób o słabej kondycji. Siła mięśni + wspomaganie robią robotę! Na nowo odkryłem kolarstwo górskie i chcę więcej! Dla mnie to nowy wymiar wolności, a Giant Stance E+ Pro świetnie sobie poradził z trudnym testem, podczas którego przejechałem ponad 2000 km, głównie w górach. Po za startą tylną oponą i pewnie wyciągniętym łańcuchem (co jest normalne i zrozumiałe) nic nie wykazało nadmiernego zużycia. Solidnie wykonany sprzęt, "warty grzechu!" :) 

IMG 3977